Trening i żywienie gołębi wysokolotnych sportowych.. część I.

Dzisiaj poruszę chyba najciekawszy temat, na który czekali wszyscy hodowcy, a mianowicie żywienie
gołębi wysokolotnych, oraz treningi lotowe.
Oczywiście jest to temat rzeka. Ilu hodowców tyle różnych szkół żywienia i treningu.
To co się sprawdza u kolegi Andrzeja, u kolegi Jana wcale nie musi.
Nawet gołębie po tych samych rodzicach, a trzymane i trenowane w innym miejscu, będą inaczej
reagowały na tą samą karmę oraz na te same sposoby treningu.
Jak widać z powyższego wstępu, każdy hodowca musi opracować sobie własne sposoby żywienia oraz
trenowania.
Ja opiszę ogólne zasady stosowane przy hodowli gołębi wysokolotnych, a wy hodowcy będziecie
musieli sami ocenić i wybrać dla siebie te najodpowiedniejsze.
Opisane metody w większości sam przetestowałem, a nawet testuję i cały czas szukam złotego
środka.
Praca nad grupą sportową zaczyna się praktycznie od momentu doboru pary rozpłodowej.
Zakładam, że gołębie macie zaszczepione przeciwko salmonelozie i paramyksowirozie.
Zanim połączymy gołębie w pary trzeba się zająć ich stanem zdrowia czyli przeprowadzić kurację na
odrobaczenie oraz tak zwany żółty guzek czyli trichomonadozę.
Kuracja na żółty guzek musi być stosowana dosyć wcześnie ponieważ leki działają negatywnie na
płodność gołębi.
Następnie o ile stosujecie, wskazane jest przeprowadzić 7 dniową kurację na wątrobę i nerki. Można
kurację rozpocząć już po połączeniu gołębi w pary i jednocześnie podawać im preparaty ziołowe
zwiększające potencję, ilości wydzielanego mleczka z wola i poprawiające prawidłowe tworzenie się
skorupek jaj ,a później piskląt. Nie mogę podawać konkretnych nazw produktów by nie uprawiać tak
zwanej kryptoreklamy.
Oczywiście jeżeli będziecie mieli dodatkowe pytania to podczas rozmów telefonicznych podam jakie
preparaty mam na myśli i jakie osobiście stosuję.
Po tych ważnych czynnościach czekamy na pisklęta. Po wykluciu się piskląt i odczekaniu około 6 dni
zaczynamy z karmą podawać następne środki zwiększające ilość substancji odżywczych oraz
minerałów zwłaszcza, gdy rozpłód mamy zamknięty, a w przypadku gołębi wysokolotnych jest to 90%
hodowli. Główną i najważniejszą rzeczą oprócz oczywiście genetyki jest by nasze gołębie tryskały
zdrowiem. Każde zawirowanie chorobowe lub jakaś infekcja momentalnie odbije się na naszych
wynikach lotowych.
Zakładając, że nasze gołębie tryskają zdrowiem zaczynamy po odłączeniu młodych gołębi od rodziców
pracę nad oswojeniem młodziaków z gołębnikiem i terenem wokół.
Jest to bardzo istotna sprawa. Sam w tym roku straciłem przeszło dwadzieścia młodych gołębi, gdzie
w większości były to sztuki o najlepszych predyspozycjach lotowych.
Pierwsze błędy jakie popełniłem to zbyt długie trzymanie młodych gołębi w zamknięciu.
Zbyt późne wypuszczenie młodziaków na dach skutkuje szybkim poderwaniem się stada w górę i
lotem w nieznane. Gołębie są już za mocne fizycznie, natomiast nie mają doświadczenia lotowego
oraz nie są zapoznane z terenem wokół gołębnika ale widzianego z góry – „z lotu ptaka”.
Gołębie młode, mające ograniczoną ilość wylatanych godzin, a wiekowo już dostatecznie ułożonych
wykazują ogromną chęć latania. Wówczas przy stosowaniu jeszcze zbyt sportowej karmy idą w górę
szarżując w powietrzu jeśli chodzi o osiąganą wysokość lotu, jak też odległość od własnego gołębnika.
Skutkiem takiego zachowania jest najczęściej utrata gołębia i to najczęściej tego najlepszego z grupy.
Drugim błędem popełnianym przez niedoświadczonych hodowców (sam go popełniłem w tym roku)
to zbyt szybkie wejście na totalnie sportowe żywienie. Młode gołębie potrzebują dłuższego czasu na
tak zwane rozlatanie się (gołębie muszą opanować technikę latania, muszą poznać okolicę, muszą
nauczyć się wyczuwać granicę pułapów, na których mogą bezpiecznie latać i na koniec opanować lot
w grupie). Ważne jest też opanowanie lądowania na gołębniku. Wbrew pozorom samo podejście do
lądowania i samo lądowanie wymaga od gołębi bardzo dużych umiejętności i treningu. Najlepiej jak
wyżej opisane czynności gołębie opanowują sukcesywnie przy lotach kilkugodzinnych na
bezpiecznym pułapie.
Ja w tej chwili stosuję dwie zasady:
Pierwsza to tydzień przed wpuszczeniem nowych, młodych gołębi do grupy sportowej są wkładane
do klatki umieszczonej przed gołębnikiem celem zapoznania młodych gołębie z widokiem gołębnika z
perspektywy oraz by zauważyły (nauczyły się) jak i którędy gołębie starsze wychodzą i wchodzą do
gołębnika.
Następną zasadą to do momentu kiedy nie stwierdzę, że gołębie są już wystarczająco oblatane
stosuję karmę podstawową czyli pszenicę z jęczmieniem i dodatkowo dodaję zestaw ziaren do tak
zwanych gołębi młodych (pocztowych). Zestaw tych ziaren powoduje szybki przyrost mięśni i wagi
ptaków, przez co nie chce im się na początku zbytnio szarżować.
Z tym szarżowaniem to chyba nie do końca tak jest bo wyniki osiągane przez moje młode stado to 8 i
więcej godzin ale zaginięcia ptaków ustały.
Po stwierdzeniu, że młode gołębie są już dostatecznie oblatane możemy przystąpić do zasadniczego
sportowego żywienia i konkretnych treningów.
A na czym polega SPORTOWE ŻYWIENIE  już w następnym poście ;-).
Poniżej fotki gdzie widać młodziaki obserwujące starsze gołębie. Czyli nauka, przejmowanie zwyczajów, o której jest mowa wyżej :).
11350451_894857520578872_3472165564539520302_n
11542118_914788661919091_2353576504385323858_n
11817128_925967710801186_6323987879868113213_n
10154050_918233621574595_8787330873847757049_n
10423813_914788705252420_3488163452135549351_n (1)
10423813_914788705252420_3488163452135549351_n
11000275_931599736904650_7841915672374629170_n

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>