Archiwa kategorii: Drapieżniki

Nowy słup – lądowisko poprawiające bezpieczeństwo podczas lądowania stada :-)

Chcielibyśmy Wam pokazać nasze ostatnie rękodzieło.  Z racji tego, że ostatnio jest plaga jastrzębi atakujących gołębniki i nas jeden z nich dopadł, a w zasadzie naszego gołębia, którego zaatakował i pożarł.  Lipiec okazał się pechowym miesiącem nie tylko dla nas, ponieważ wciąż dochodzą do nas informacje od znajomych jakie straty ponieśli bądź ile nerwów im przysparzają jastrzębie.  Dlatego działamy. Jedną z bardzo fajnych rzeczy, które są w tym wypadku pomocne to tzw. SŁUP – LĄDOWISKO.  Gołębie nie lądują więc bezpośrednio na gołębniku lecz na tym właśnie słupie co zdecydowanie utrudnia jastrzębiowi upolowanie zdobyczy. Ponadto, gołębiom łatwiej jest zareagować i uciec.

SŁUP – LĄDOWISKO super sprawdza się też przy młodych gołębiach, które dopiero zaczynają latać i uczą się lądować.  Jest im o wiele łatwiej robić to na takim wystającym w górę punkcie jakim jest słup. Dlatego polecamy wszystkim take rozwiązanie i żałujemy, że dopiero teraz zdecydowaliśmy się sami to zastosować. Ale jak to sie mówi ” Lepiej późno niż wcale „.

13920893_1142840529113902_6217119756624699954_n

13895283_1142840455780576_2953067469148594201_n

drapieżniki część V.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Następnym drapieżnikiem jest KROGULEC.

Nie będę opisywał jego zachowania, bo jest to odzwierciedlenie jastrzębia gołębiarza tylko, że

pomniejszonego. Dla początkujących hodowców kilka rad przy rozpoznawaniu jastrzębi i krogulców

na niebie. Jak wyglądają to oczywiście polecam opisy w encyklopedii, natomiast najprostszy sposób

by je rozróżnić na niebie to wielkość ciała i zakończenie ogona. Jastrząb ma kształt rozwiniętego

wachlarza, a krogulec ma końcówkę ogona zakończoną linią prostą.

Dalej omówię sokoła wędrownego.

Sokół chodź uważany przez większość ludzi za najlepszego latającego drapieżnika nie wie, że jego

skuteczność to jedno udane polowanie na siedem przeprowadzonych ataków.

Jastrząb skutecznością bije sokoła na głowę.

Sokoła natomiast podziwiamy za prędkości uzyskiwane podczas ataku nurkowego. Tu muszę

przyznać, że sokół nie ma sobie równych przeciwników. Ze względu na budowę sokół jest myśliwym

polującym tylko w powietrzu. I tu pewnie znowu Was zaskoczę. Najlepszą obroną gołębia przed

atakiem sokoła jest wylądowanie na gałęzi w koronie drzew. Wówczas sokół jest bezradny.

Ale do rzeczy. Dlaczego sokoły są takim utrapieniem dla hodowców gołębi? W naturze, ptaki dzikie

podczas ataku drapieżnika przede wszystkim uciekają w linii prostej, by znaleźć się w jak najkrótszym

czasie jak najdalej od czyhającego zagrożenia. Tak zachowują się gołębie dzikie czyli grzywacze,

sierpówki i inne występujące na danym terenie. W przypadku gołębi hodowlanych, czy to będą

pocztowe czy rasowe wysokolotne, a nie daj Boże stójkowe czy rolery ich zachowanie jest wręcz

zaproszeniem do stołu dla sokoła. Krążące po okręgu gołębie albo stojące w miejscu to super cel dla

sokoła. Może on ponawiać ataki do skutku, bo nasze pupile mu przecież nie uciekną. Obrazowo

można to wytłumaczyć przedstawiając myśliwego ze strzelbą polującego na kaczki tylko, że kaczki

zamiast uciekać krążyłyby nad myśliwym do momentu, aż ich nie zestrzeli..

Tak na koniec to cieszę się, że w okolicach gdzie mam hodowlę nie ma jeszcze sokołów.

Reasumując.

Moim skromnym zdaniem jastrząb gołębiarz jest najbardziej wszechstronnym i najbardziej

wyrafinowanym myśliwym.

Praktycznie jeżeli nic mu nie przeszkodzi, potencjalna ofiara nie ma szans na ucieczkę.

Dla mnie ten drapieżnik jest myśliwym idealnym.

Mam jeszcze jedno spostrzeżenie, a którym koniecznie muszę się z Wami podzielić.

Ze względu na całkowitą ochronę wszystkich ptaków drapieżnych powstało nienaturalne ich

zagęszczenie. W przypadku myszołowów i innych gatunków polujących na gryzonie zwiększenie ich

populacji nikomu i niczemu nie zagraża, natomiast sztuczne wprowadzanie do natury przez człowieka

z hodowli jastrzębi, krogulców i sokołów doprowadza do wytrzebienia innych dzikich gatunków, które

są wyniszczane przez zbyt dużą ich liczebność. Nie wspomnę tu nawet o stratach jakie co roku z tego

powodu mają hodowcy gołębi.

Jak się uchronić przed atakami drapieżników z powietrza.

Najprostszymi metodami jakie znam i o jakich słyszałem to pistolet korkowiec (robiący dużo hałasu),

puszczanie do oblotu gołębi o różnych porach (zwłaszcza późna jesień – wczesna wiosna), trzymanie

w zamknięciu gołębi w okresie zimowym i ostatnia metoda to naśladowanie krakania gawrona.

Krukowate są naturalnym wrogiem ptaków drapieżnych i odgłos krakania niejednokrotnie uchronił

stado przed atakiem.

Są jeszcze jakieś spray”e do barwienia skrzydeł gołębi ale ani ja, ani żaden mój kolega hodowca nie

stosował tej metody więc nie mogę nic na temat jej skuteczności napisać.

Tradycyjnie macie pytania lub jakieś spostrzeżenia piszcie lub telefonujcie.

drapieżniki część IV.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Teraz dochodzimy do mojej ulubionej grupy drapieżników, a mianowicie ptaków drapieżnych.

Na początku tego artykułu wymieniłem trzy gatunki drapieżników, które bezpośrednio zagrażają

naszym ulubieńcom. Ogólnie ptaków drapieżnych w Polsce jest dużo więcej. Między innymi takie

widziane na poboczach autostrad jak MYSZOŁOWY, PUSTUŁKI, widziane nad terenami podmokłymi i

polami jak BŁOTNIAKI, KANIE, RYBOŁOWY. No i widziane na pustkowiach (lasy, pola, ukryte zbiorniki

wodne)  przez szczęśliwców, do których się zaliczam jak ORŁY BIELIKI i ORŁY PRZEDNIE, najpiękniejsze i

najbardziej majestatyczne ze wszystkich ptaków drapieżnych w Polsce.

Większość ptaków drapieżnych nie zagraża gołębiom bezpośrednio, a wręcz przyczyniają się do

utrzymania równowagi wśród gryzoni i innych drobnych zwierząt potocznie zwanych szkodnikami.

Czyli są nam hodowcom przyjazne.

Te, które wyspecjalizowały się w polowaniu na gołębie to JASTRZĄB GOŁĘBIARZ i SOKÓŁ. Pośrednio w

okresie jesienno-zimowo-wiosennym zagrożeniem jest jeszcze samica KROGULCA, która z głodu rzuca

się również na gołębie.

JASTRZĄB GOŁĘBIARZ moim zdaniem to najbardziej wszechstronny myśliwy ze wszystkich ptaków

drapieżnych występujących w Polsce. Choć nie raz przyczynił się do straty posiadanych przeze mnie

gołębi jestem pełen podziwu dla tego drapieżnika.

Potrafi upolować zdobycz w powietrzu, na ziemi i o czym niewielu wiedziało również z wody.

Jeśli chodzi o ten rodzaj drapieżnika panuje u  niego bardzo wyraźny dymorfizm płciowy.

Charakteryzuje się on dużą różnicą w wielkości samicy i samca. Pewnie młodzi hodowcy zastanawiają

się z czego to wynika. Dymorfizm płciowy ma przede wszystkim ograniczyć rywalizację pomiędzy

samicą i samcem jeśli chodzi o chwytaną zdobycz. Ma to wykluczyć walkę między tymi samymi

osobnikami (samiec z samicą), a co za tym idzie ma się przyczynić do większego bezpieczeństwa

gatunkowego.

Już wracam do bezpośredniego opisu sposobu polowania jastrzębia, ale musicie mi wybaczyć tę parę

słów więcej w temacie gołębiarza bo naprawdę fascynujący jest ten gatunek ptaka drapieżnego.

Jastrząb gołębiarz ma kilka sposobów polowania.

Pierwszy to polowanie z zasadzki. Polujący ptak wypatruje ustronnego miejsca (bujnie zarośnięte

drzewo, budynek, stodoła, itp.) tam się zasadza i wyczekuje odpowiedni moment by zapolować.

Jastrząb jest na tyle przebiegły, że gdy zasadza się na żerujące ptaki to czeka, aż zaspokoją swój głód i

wówczas atakuje wykorzystując ich słabszą dyspozycję lotną z powodu pełnych żołądków.

Drugim sposobem polowania jastrzębia gołębiarza jest szybki, niski lot i atak z zaskoczenia.

Podczas takiego lotu wykorzystuje naturalne zasłony takie jak krzewy, płoty, zabudowania, itp.

Sam byłem świadkiem takiego polowania, podczas jazdy samochodem widziałem jak z posesji na

posesję przemieszcza się nisko lecący jastrząb. Leciał około pół metra nad ziemią, podnosząc lot

jedynie przelatując nad płotami dzielącymi posesje. Charakterystyczne podczas tego lotu było

zachowanie innych ptaków, będących w pobliżu przelatującego jastrzębia.

Na przykład sroka widząc zbliżającego się jastrzębia zanurkowała w gęstwinę świerkową, a wróble

powciskały się pomiędzy gałązki żywopłotu.

Lot trwał może z 80 metrów po czym jastrząb podniósł swój lot, przyspieszył i zaatakował małe

stadko przelatujących gołębi pocztowych. Gołębie po łuku z zabudowań poleciały w kierunku

rosnącego drzewa na pobliskim polu. Jastrząb na krótkim odcinku nabrał tak dużej prędkości, że

znalazł się bardzo blisko ostatniego gołębia z grupy. Już myślałem, że atak się powiedzie i nagle

zaskakując mnie gołąb prawie znajdujący się w szponach jastrzębia wykonał dziwny unik, zwrot, który

pozwolił mu uniknąć schwytania i pewnej śmierci.

Po tym zwrocie gołąb się oddalił za grupą swoich pobratyńców, a jastrząb usiadł na drzewie rosnącym

na polu i zaczął układać sobie pióra.

Trzeci rodzaj ataku jastrzębia to polowanie z bardzo dużej wysokości.

Jastrząb wykorzystując prądy wznoszące krąży zataczając koła i obserwuje dużą połać terenu poniżej.

Kiedy osiągnie wymaganą wysokość i zauważy potencjalne swoje ofiary kurczy skrzydła i zaczyna

spadać lotem ślizgowym, nabierając coraz większej prędkości. Widziałem takie początki polowania,

natomiast nie widziałem potencjalnych ofiar. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, czy to były ataki na

ptaki, czy też ssaki.

drapieżniki część III.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Następnym drapieżnikiem, o którym chciałbym napisać kilka słów to SZCZUR.

Jeden z najinteligentniejszych ssaków, uczący się i wyciągający wnioski ze swoich porażek.

Osobiście nie mam problemu z tym drapieżnikiem.

Z opowiadań kolegów wiem, że na początku żywi się ziarnem podjadając z karmnika gołębi, a z

wiekiem nabiera ochoty na mięso i wówczas atakuje pisklęta, jaja i osłabione ptaki zazwyczaj pod

osłoną nocy. Myślę, że szczelność gołębnika i czystość (brak możliwości ukrycia się gryzonia)

skutecznie zabezpieczy nasze miejsce hodowli przed tym intruzem.

Ochrona przed wyżej wymienionymi drapieżnikami.

Tutaj napiszę jak zabezpieczyć się przed atakami kuny, kota i innych ssaków chcących dostać się do

naszego gołębnika lub polujących w jego pobliżu.

Takim skutecznym zabezpieczeniem jest elektryzator inaczej nazywany pastuchem.

Jest to niedrogie urządzenie, zabezpieczające teren wokół gołębnika za pomocą impulsów

elektrycznych o bardzo wysokim napięciu. Moim zdaniem najbardziej humanitarny sposób na

odstraszenie wszelkiego rodzaju drapieżników polujących w okolicach naszych hodowli.

Za namową mojego kolegi zastosowałem taki elektryzator wiosną tego roku.

Miałem duże problemy z kuną domową polującą nocami, oraz zwykłymi domowymi kotami z okolicy,

zwłaszcza po wylęgu pierwszych piskląt, które bez oporów próbowały polować nawet, kiedy byliśmy

w domu. Często widziałem z okna jak kot czaił się siedząc na wolierze lub skradał się chowając

pomiędzy iglakami, chcąc upolować chodzące po trawie gołębie.

Ten stan rzeczy skończył się od momentu zastosowania pastucha.

Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem kota na ogrodzie. Kuny co prawda osobiście nie widziałem,

ale wiem od sąsiadów, że nocami penetrowała teren wokół gołębnika.

Jeszcze wiedząc, że ssaki polujące nocami chętnie przemieszczają się za i pod różnymi przeszkodami

co  jakieś czas specjalnie prowokuję sytuację, ustawiając deseczkę przy ścianie gołębnika by

sprowokować wejście drapieżnika pod nią, by nabawił się impulsu odstraszającego i zakodował, że

polowanie na tym terenie nie popłaca.

Jak skonstruować linie przewodzącą prąd wokół gołębnika i jak podłączyć pastucha dowiecie z

instrukcji znajdującej się przy urządzeniu.

W przypadku braku zasilania podłączonego do gołębnika jest możliwe korzystanie z bardzo

wydajnych baterii lub akumulatorów. Wszystko na stronach www. specjalizujących się w sprzedaży

tego typu sprzętów. Jeżeli macie inne pytania związane z tym zabezpieczeniem piszcie lub

telefonujcie, a w miarę możliwości udzielę wam wszelkich rad związanych z tym tematem.

Nie będę opisywał typu urządzenia i parametrów na stronie, by nie stosować kryptoreklamy.

Drapieżniki część II.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Następnym drapieżnikiem o jakim chcę napisać kilka słów to KOT DOMOWY.

W jego przypadku zagrożenie już nie jest tak wielkie jak w przypadku kuny domowej, bo kot atakuje

zazwyczaj jedną ofiarę.

Jeżeli wejdzie do gołębnika jest to pisklak lub dorosły gołąb właśnie wysiadujący jajka.

Innym sposobem polowania kota jest zasadzka.

Ulubionym miejscem  zasadzki kota o ile jest to dla niego technicznie wykonalne jest wylot belgijski.

W innym przypadku kot skrada się wykorzystując naturalne i sztuczne przeszkody by złapać gołębie

znajdujące się na ziemi.

Kot poluje w dzień i w nocy. W naszym przypadku groźniejszy jest kot mający w zwyczaju polować w

dzień bo wówczas mamy pootwierane wloty i ma ułatwione zadanie w kwestii dostania się do

gołębnika.

Drapieżniki część I.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Koleżanki, Koledzy.

Niezwykle ważnym tematem, który nas hodowców dotyczy to drapieżniki zagrażające naszym

pupilom.

Wstępnie możemy drapieżniki podzielić na ssaki i ptaki.

Ssaki to na przykład:

Kuna domowa, kot, szczur, itp.

Ptaki to:

Jastrząb gołębiarz, krogulec, sokół wędrowny.

Postaram się omówić zachowania kilku z nich na podstawie własnych doświadczeń i opowieści moich

kolegów hodowców.

Od razu ostrzegam, że nie będę skupiał się na budowie, wyglądzie wymiarach i kolorach

drapieżników. To wszystko już jest na stronach internetowych, więc przepisywanie lub wręcz

kopiowanie tekstów już istniejących jest moim zdaniem bezsensowne i nie w moim stylu.

Poruszę też temat zabezpieczeń przed drapieżnikami, które ja stosuję i o których słyszałem od moich

kolegów.

Pierwszym drapieżnikiem, którego chcę omówić to KUNA DOMOWA.

Kuna jest wyrafinowanym zabójcą. Poluje ona pod zasłoną nocy.

Jej charakterystycznym zachowaniem jest systematyczność. Noc w noc obchodzi swój rewir.

Penetruje wszystkie zakamarki i miejsca o wyraźnie podwyższonym zapachu potencjalnej ofiary.

Dlatego właśnie ssaki posługujące się węchem tak bezbłędnie znajdują miejsca, gdzie nasze gołąbki

wchodzą i wychodzą z gołębnika.

Dlatego możemy dzień w dzień zamykać gołębnik na noc przez bardzo długi okres czasu i wystarczy,

że raz zapomnimy i zostawimy wylot belgijski otwarty i nieszczęście jest gotowe.

Kuna na pewno wykorzysta naszą nieuwagę i zrobi rzeź w naszym gołębniku.

Muszę się przyznać, że w początkowym okresie, kiedy zacząłem pasjonować się hodowlą gołębi nie

raz byłem świadkiem takich gołębników po nocnym ataku kuny. Zapewniam widok bardzo drastyczny

i przykry.

Rada – zamykajcie zawsze gołębniki na noc lub jeżeli z różnych przyczyn nie możecie osobiście,

poproście kogoś z rodziny by Was wyręczył w tej czynności.