Ale upał !

W cieniu 32’C…  W taką pogodę pisklaki też mają ciężko. Trzeba im ułatwić życie najlepiej jak potrafimy. Dobrą opcją w takie gorączki to pootwieranie w gołębniku wszystkiego co można. Świeże, chłodne powietrze dobrze im zrobi. Pisklaki mają ciężej niż reszta ekipy ponieważ do dwunastego dnia życia wykształca im się regulacja temperatury ciała, fizyczna oraz chemiczna. Do tego czasu są więc nieodporne na niską jak również wysoką temperaturę. Duże sobie poradzą.. o maluchach musimy pamiętać my – hodowcy ;).

 

poscik1

poscik2

poscik3

 

drapieżniki część IV.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Teraz dochodzimy do mojej ulubionej grupy drapieżników, a mianowicie ptaków drapieżnych.

Na początku tego artykułu wymieniłem trzy gatunki drapieżników, które bezpośrednio zagrażają

naszym ulubieńcom. Ogólnie ptaków drapieżnych w Polsce jest dużo więcej. Między innymi takie

widziane na poboczach autostrad jak MYSZOŁOWY, PUSTUŁKI, widziane nad terenami podmokłymi i

polami jak BŁOTNIAKI, KANIE, RYBOŁOWY. No i widziane na pustkowiach (lasy, pola, ukryte zbiorniki

wodne)  przez szczęśliwców, do których się zaliczam jak ORŁY BIELIKI i ORŁY PRZEDNIE, najpiękniejsze i

najbardziej majestatyczne ze wszystkich ptaków drapieżnych w Polsce.

Większość ptaków drapieżnych nie zagraża gołębiom bezpośrednio, a wręcz przyczyniają się do

utrzymania równowagi wśród gryzoni i innych drobnych zwierząt potocznie zwanych szkodnikami.

Czyli są nam hodowcom przyjazne.

Te, które wyspecjalizowały się w polowaniu na gołębie to JASTRZĄB GOŁĘBIARZ i SOKÓŁ. Pośrednio w

okresie jesienno-zimowo-wiosennym zagrożeniem jest jeszcze samica KROGULCA, która z głodu rzuca

się również na gołębie.

JASTRZĄB GOŁĘBIARZ moim zdaniem to najbardziej wszechstronny myśliwy ze wszystkich ptaków

drapieżnych występujących w Polsce. Choć nie raz przyczynił się do straty posiadanych przeze mnie

gołębi jestem pełen podziwu dla tego drapieżnika.

Potrafi upolować zdobycz w powietrzu, na ziemi i o czym niewielu wiedziało również z wody.

Jeśli chodzi o ten rodzaj drapieżnika panuje u  niego bardzo wyraźny dymorfizm płciowy.

Charakteryzuje się on dużą różnicą w wielkości samicy i samca. Pewnie młodzi hodowcy zastanawiają

się z czego to wynika. Dymorfizm płciowy ma przede wszystkim ograniczyć rywalizację pomiędzy

samicą i samcem jeśli chodzi o chwytaną zdobycz. Ma to wykluczyć walkę między tymi samymi

osobnikami (samiec z samicą), a co za tym idzie ma się przyczynić do większego bezpieczeństwa

gatunkowego.

Już wracam do bezpośredniego opisu sposobu polowania jastrzębia, ale musicie mi wybaczyć tę parę

słów więcej w temacie gołębiarza bo naprawdę fascynujący jest ten gatunek ptaka drapieżnego.

Jastrząb gołębiarz ma kilka sposobów polowania.

Pierwszy to polowanie z zasadzki. Polujący ptak wypatruje ustronnego miejsca (bujnie zarośnięte

drzewo, budynek, stodoła, itp.) tam się zasadza i wyczekuje odpowiedni moment by zapolować.

Jastrząb jest na tyle przebiegły, że gdy zasadza się na żerujące ptaki to czeka, aż zaspokoją swój głód i

wówczas atakuje wykorzystując ich słabszą dyspozycję lotną z powodu pełnych żołądków.

Drugim sposobem polowania jastrzębia gołębiarza jest szybki, niski lot i atak z zaskoczenia.

Podczas takiego lotu wykorzystuje naturalne zasłony takie jak krzewy, płoty, zabudowania, itp.

Sam byłem świadkiem takiego polowania, podczas jazdy samochodem widziałem jak z posesji na

posesję przemieszcza się nisko lecący jastrząb. Leciał około pół metra nad ziemią, podnosząc lot

jedynie przelatując nad płotami dzielącymi posesje. Charakterystyczne podczas tego lotu było

zachowanie innych ptaków, będących w pobliżu przelatującego jastrzębia.

Na przykład sroka widząc zbliżającego się jastrzębia zanurkowała w gęstwinę świerkową, a wróble

powciskały się pomiędzy gałązki żywopłotu.

Lot trwał może z 80 metrów po czym jastrząb podniósł swój lot, przyspieszył i zaatakował małe

stadko przelatujących gołębi pocztowych. Gołębie po łuku z zabudowań poleciały w kierunku

rosnącego drzewa na pobliskim polu. Jastrząb na krótkim odcinku nabrał tak dużej prędkości, że

znalazł się bardzo blisko ostatniego gołębia z grupy. Już myślałem, że atak się powiedzie i nagle

zaskakując mnie gołąb prawie znajdujący się w szponach jastrzębia wykonał dziwny unik, zwrot, który

pozwolił mu uniknąć schwytania i pewnej śmierci.

Po tym zwrocie gołąb się oddalił za grupą swoich pobratyńców, a jastrząb usiadł na drzewie rosnącym

na polu i zaczął układać sobie pióra.

Trzeci rodzaj ataku jastrzębia to polowanie z bardzo dużej wysokości.

Jastrząb wykorzystując prądy wznoszące krąży zataczając koła i obserwuje dużą połać terenu poniżej.

Kiedy osiągnie wymaganą wysokość i zauważy potencjalne swoje ofiary kurczy skrzydła i zaczyna

spadać lotem ślizgowym, nabierając coraz większej prędkości. Widziałem takie początki polowania,

natomiast nie widziałem potencjalnych ofiar. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, czy to były ataki na

ptaki, czy też ssaki.

drapieżniki część III.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Następnym drapieżnikiem, o którym chciałbym napisać kilka słów to SZCZUR.

Jeden z najinteligentniejszych ssaków, uczący się i wyciągający wnioski ze swoich porażek.

Osobiście nie mam problemu z tym drapieżnikiem.

Z opowiadań kolegów wiem, że na początku żywi się ziarnem podjadając z karmnika gołębi, a z

wiekiem nabiera ochoty na mięso i wówczas atakuje pisklęta, jaja i osłabione ptaki zazwyczaj pod

osłoną nocy. Myślę, że szczelność gołębnika i czystość (brak możliwości ukrycia się gryzonia)

skutecznie zabezpieczy nasze miejsce hodowli przed tym intruzem.

Ochrona przed wyżej wymienionymi drapieżnikami.

Tutaj napiszę jak zabezpieczyć się przed atakami kuny, kota i innych ssaków chcących dostać się do

naszego gołębnika lub polujących w jego pobliżu.

Takim skutecznym zabezpieczeniem jest elektryzator inaczej nazywany pastuchem.

Jest to niedrogie urządzenie, zabezpieczające teren wokół gołębnika za pomocą impulsów

elektrycznych o bardzo wysokim napięciu. Moim zdaniem najbardziej humanitarny sposób na

odstraszenie wszelkiego rodzaju drapieżników polujących w okolicach naszych hodowli.

Za namową mojego kolegi zastosowałem taki elektryzator wiosną tego roku.

Miałem duże problemy z kuną domową polującą nocami, oraz zwykłymi domowymi kotami z okolicy,

zwłaszcza po wylęgu pierwszych piskląt, które bez oporów próbowały polować nawet, kiedy byliśmy

w domu. Często widziałem z okna jak kot czaił się siedząc na wolierze lub skradał się chowając

pomiędzy iglakami, chcąc upolować chodzące po trawie gołębie.

Ten stan rzeczy skończył się od momentu zastosowania pastucha.

Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem kota na ogrodzie. Kuny co prawda osobiście nie widziałem,

ale wiem od sąsiadów, że nocami penetrowała teren wokół gołębnika.

Jeszcze wiedząc, że ssaki polujące nocami chętnie przemieszczają się za i pod różnymi przeszkodami

co  jakieś czas specjalnie prowokuję sytuację, ustawiając deseczkę przy ścianie gołębnika by

sprowokować wejście drapieżnika pod nią, by nabawił się impulsu odstraszającego i zakodował, że

polowanie na tym terenie nie popłaca.

Jak skonstruować linie przewodzącą prąd wokół gołębnika i jak podłączyć pastucha dowiecie z

instrukcji znajdującej się przy urządzeniu.

W przypadku braku zasilania podłączonego do gołębnika jest możliwe korzystanie z bardzo

wydajnych baterii lub akumulatorów. Wszystko na stronach www. specjalizujących się w sprzedaży

tego typu sprzętów. Jeżeli macie inne pytania związane z tym zabezpieczeniem piszcie lub

telefonujcie, a w miarę możliwości udzielę wam wszelkich rad związanych z tym tematem.

Nie będę opisywał typu urządzenia i parametrów na stronie, by nie stosować kryptoreklamy.

Drapieżniki część II.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Następnym drapieżnikiem o jakim chcę napisać kilka słów to KOT DOMOWY.

W jego przypadku zagrożenie już nie jest tak wielkie jak w przypadku kuny domowej, bo kot atakuje

zazwyczaj jedną ofiarę.

Jeżeli wejdzie do gołębnika jest to pisklak lub dorosły gołąb właśnie wysiadujący jajka.

Innym sposobem polowania kota jest zasadzka.

Ulubionym miejscem  zasadzki kota o ile jest to dla niego technicznie wykonalne jest wylot belgijski.

W innym przypadku kot skrada się wykorzystując naturalne i sztuczne przeszkody by złapać gołębie

znajdujące się na ziemi.

Kot poluje w dzień i w nocy. W naszym przypadku groźniejszy jest kot mający w zwyczaju polować w

dzień bo wówczas mamy pootwierane wloty i ma ułatwione zadanie w kwestii dostania się do

gołębnika.

Drapieżniki część I.. czyli czego boją się gołębie wysokolotne.

Koleżanki, Koledzy.

Niezwykle ważnym tematem, który nas hodowców dotyczy to drapieżniki zagrażające naszym

pupilom.

Wstępnie możemy drapieżniki podzielić na ssaki i ptaki.

Ssaki to na przykład:

Kuna domowa, kot, szczur, itp.

Ptaki to:

Jastrząb gołębiarz, krogulec, sokół wędrowny.

Postaram się omówić zachowania kilku z nich na podstawie własnych doświadczeń i opowieści moich

kolegów hodowców.

Od razu ostrzegam, że nie będę skupiał się na budowie, wyglądzie wymiarach i kolorach

drapieżników. To wszystko już jest na stronach internetowych, więc przepisywanie lub wręcz

kopiowanie tekstów już istniejących jest moim zdaniem bezsensowne i nie w moim stylu.

Poruszę też temat zabezpieczeń przed drapieżnikami, które ja stosuję i o których słyszałem od moich

kolegów.

Pierwszym drapieżnikiem, którego chcę omówić to KUNA DOMOWA.

Kuna jest wyrafinowanym zabójcą. Poluje ona pod zasłoną nocy.

Jej charakterystycznym zachowaniem jest systematyczność. Noc w noc obchodzi swój rewir.

Penetruje wszystkie zakamarki i miejsca o wyraźnie podwyższonym zapachu potencjalnej ofiary.

Dlatego właśnie ssaki posługujące się węchem tak bezbłędnie znajdują miejsca, gdzie nasze gołąbki

wchodzą i wychodzą z gołębnika.

Dlatego możemy dzień w dzień zamykać gołębnik na noc przez bardzo długi okres czasu i wystarczy,

że raz zapomnimy i zostawimy wylot belgijski otwarty i nieszczęście jest gotowe.

Kuna na pewno wykorzysta naszą nieuwagę i zrobi rzeź w naszym gołębniku.

Muszę się przyznać, że w początkowym okresie, kiedy zacząłem pasjonować się hodowlą gołębi nie

raz byłem świadkiem takich gołębników po nocnym ataku kuny. Zapewniam widok bardzo drastyczny

i przykry.

Rada – zamykajcie zawsze gołębniki na noc lub jeżeli z różnych przyczyn nie możecie osobiście,

poproście kogoś z rodziny by Was wyręczył w tej czynności.

Gołębnik od środka..

Nasz jest wyjątkowo czysty. Tak Drodzy Czytelnicy ! To nie jest żart ;).

Regularne porządki w gołębniku to podstawa. Zwłaszcza kiedy mamy małe gołębie ponieważ lubią one wypróżniać się bardzo często.  Zdarza się, że nawet co pół godziny.

 

Można rzec, że hodowla gołębi to brudna sprawa! Jednak to nic w porównaniu z tym jak potrafią się one później odwdzięczyć za dobrą opiekę ;).

 

2015-06-27 16.33.54

2015-06-27 16.32.51

2015-06-27 16.31.57

2015-06-27 16.31.39

2015-06-27 16.29.55

2015-06-27 16.29.48

2015-06-27 16.29.28

2015-06-27 16.29.20

2015-06-27 16.27.28

gołębnik – budowa

 

Ta sprawa jest bardzo ważna dla hodowcy i w zasadzie po wyborze typu gołębi jakie chcemy trzymać to drugi temat, którym powinniśmy się zająć.

Nie będę opisywał jak budować gołębnik, bo macie to na innych stronach (choć wstawię zdjęcia jak to robiłem – krok po kroku budując własny – niedoskonały) natomiast skupiając się na gołębiach wysokolotnych opiszę preferencję jakie powinniście zapewnić waszym pupilom podczas budowy lub adaptacji istniejących już pomieszczeń.

 

W odróżnieniu od istniejących opisów gołębników stworzonych zazwyczaj dla gołębi pocztowych nie jest wskazana zbyt duża wielkość na tzw. „parę”.

Przy projektowaniu gołębnika dla gołębi wysokolotnych, bierzemy pod uwagę ilość przedziałów, a dopiero na koniec myślimy o ich wielkości. Gołębie wysokolotne charakteryzują się zwiększoną płochliwością. Im gołębie w danej rasie są wybitniejsze, tym ta płochliwość (pobudzenie) jest większe.

Dlatego hodowcy wymyślili, że budowanie lub tworzenie większej ilości przedziałów za to mniejszych gabarytowo pozwoli okiełznać w znacznym stopniu płochliwość naszych pociech ,a przez to możemy łatwiej złapać gołąbka lub wykonać inne czynności związane z higieną lub profilaktyką.

 

Dlatego przy gołębiach wysokolotnych nie wskazane jest budowanie przedziałów wysokich.

Przedział o wymiarach 1,25×1,25×1,80 (długość x szerokość x wysokość ) w metrach pozwala trzymać grupę 20 sztukową.

 

Z racji, że będziemy mieli grupy sportowe trzeba przewidzieć następujące przedziały:

 

Pierwszy przedział z możliwością przedzielenia  w okresie zimy – to rozpłód

Drugi przedział – gołębie młode / grupa sportowa

Trzeci przedział to – stare samice / grupa sportowa

Czwarty przedział to – stare samce / grupa sportowa

 

Wyżej zapisany podział tyczy się jednej tylko rasy i ograniczonej ilości grup sportowych.

 

Myślę, że adepci są już przerażeni … Hmmm niepotrzebnie.

 

Rozwiązaniem jak wyżej napisałem jest wybudowanie gołębnika podzielonego na przedziały z jednym korytarzem z którego mamy drzwi do każdego przedziału (przedział rozpłodowy jest osobnym miejscem z dostępem do woliery lub wyjściem na zewnątrz pod siatką by ptaki mogły zażywać niezbędnej dla prawidłowego rozwoju kąpieli słonecznych).

Ważna sprawa! Wejście z dworu (drzwi) jeżeli jest do przedział rozpłodowy musi być podwójne lub posiadać luk bezpieczeństwa.

Uchroni nas to przed stratą najcenniejszych pociech podczas wchodzenia lub wychodzenia albo niekontrolowanego otwarcia (powiew wiatru, itp.).

Korytarz zakończony jest wylotem belgijskim z którego startują/lądują  nasze zuchy do i po locie.

 

Takie rozwiązanie pozwala na treningi poszczególnych grup sportowych wykorzystujących do startu wspólny korytarz i wspólny wylot belgijski.

 

Taki styl budowy gołębnika jest zapożyczony od kolegów Węgrów, którzy wyspecjalizowali się w hodowli i rywalizacji z gołębiami wysokolotnymi.

Z racji wspólnych elementów zaoszczędzamy miejsce i pieniądze na dodatkowe wyposażenia.

 

Gołębnik o którym pisałem wyżej będę budował pod koniec 2015. Na pewno umieszczę zdjęcia z postępów budowy, by dokładnie pokazać Wam sposób rozmieszczenia pomieszczeń i inne ciekawe rozwiązania poprawiające wygodę użytkowania, sprzątania i samego lotowania.

 

Jeżeli chodzi o grupy lotne, sportowe to jest to sprawa prosta.

W zależności iloma gołębiami chcemy lotować, tyle minimum miejsc spoczynkowych trzeba zaprojektować. Najprościej zbudować tzw. szafę podzieloną na pojedyncze miejsca spoczynkowe.

Wielkość takiego miejsca spoczynkowego jest uzależniona od wielkości pojedynczego gołębia.

W internecie znowu podawane są wielkości dostosowane do gołębi pocztowych.

Ja dla Budapesztów i Dereszy mam wymiary 22cmx28cm.27cm.(szer x wys x głęb)

No i dochodzimy do przedziału rozrodczego czyli rozpłodu.

Jak wyżej zaznaczyłem rozpłód najczęściej to dwa przedziały połączone dodatkowymi drzwiami.

(drzwi w gołębiku z racji oszczędności miejsca powinny być przesuwane)

Podział rozpłodu podyktowany jest okresem zimowym, kiedy nasze rodzicielki powinny odpocząć by organizmy mogły się zregenerować i od wiosny lęgły nam się zdrowe i silne czempiony.

 

Cele i ich wielkość to znowu zupełnie co innego niż to co zawierają poradniki dla hodowców. Konstrukcja celi powinna spełniać dwa zadania.

Pierwsze zadanie to umożliwienie gołąbkom bezpiecznego odchowania piskląt i drugie zadanie to umożliwienie nam wygodnego oczyszczenia.

 

By powyższe zadania zostały spełnione ja wprowadziłem następujące rozwiązania:

Półki w regałach są ruchome – wyciągane.

Na półce znajduje się wyciągana druga cienka podłoga na którą spadają odchody i na niej na podniesieniu znajduje się ramka pokryta siatką i to jest podłoga zasadnicza.

 

Nie mam celi zamykanych ale są to jeszcze lepsze rozwiązania bo zapewnia możliwość zamykania i przyzwyczajania par zwłaszcza młodych do celi no i samiec ma łatwiejsze zadanie jeśli chodzi o obronę swojego gniazda.

 

Wymiary moich regałów to:

0,6 x 0,3 x 0,35 (szer x głęb x wysok) w metrach.

 

Na koniec to podłoga w gołębnikach.

Wersji jest mnóstwo. Najlepszym rozwiązaniem jest podwójna podłoga z tzw. rusztami.

Ja u siebie mam zwykłą i stosuję słomę jako ściółkę.

Co kilka miesięcy trzeba ją wymieniać i jest to dość uciążliwe.

Są też inne materiały zamiast słomy. Podobno lepsze ale też droższe.

Słomę można załatwić u rolnika za kilka złotych bez żadnego problemu.

Problem to składowanie zabrudzonej i zużytej słomy.

Ale i z takimi problemami hodowcy potrafią sobie poradzić.

 

Jeżeli opisany typ gołębnika was zainteresował i macie dodatkowe pytania to zapraszam ….

Postaram się odpowiedzieć w miarę mojej wiedzy na wszystkie postawione pytania…

DSC01013

DSC01109

DSC01117

DSC01118

DSC01119

DSC01126

DSC01127

DSC01128

DSC01129

DSC01134

DSC01135

DSC01136

DSC01137

DSC01138

DSC01139

DSC01140

DSC01141

DSC01142

DSC01150

DSC01151

DSC01158

2015-06-27 16.27.28 2015-06-27 16.29.20

2015-06-27 16.29.28

2015-06-27 16.29.48

2015-06-27 16.29.55

2015-06-27 16.31.39 2015-06-27 16.31.57

2015-06-27 16.32.51

2015-06-27 16.33.54